|
Wstęp
|
(...) bycie artystą młodopolskim nie zależy od posiadania technicznych umiejętności twórczych, ba, nie jest nawet związane z produktywnością artystyczną (...) W ramach koncepcji artysty rozpowszechnionej przez estetykę i filozofię modernizmu, artystyczna dusza równie dobrze jak w twórczości mogła się realizować w przeżyciu erotycznym. Ale mimo ogromnej egzaltacji na zewnątrz, oboje czuli, że mimo obopólnych starań, powstają między nimi wciąż nieporozumienia, i to w sprawach, który wydawały im się dość prymitywnymi. Irzykowski jako przykład opisuje próbę nakłonienia Angeliki, by nauczyła się polskiego, ta jednak po kilku lekcjach przerywa naukę, a samego Strumieńskiego oskarża o to, że próbuje ją zaaklimatyzować. Mimo że Angelika bierze aktywny udział w tej komedii, której głównym reżyserem i aktorem jest jednak Piotr, jej cichym marzeniem było, by ten sprzedał majątek i wyjechał z nią w podróże. Tak naprawdę Angelika nudziła się w Wilczy. Strumieński wyczuwał doskonale w czym tkwi problem i zapewniał ukochaną, że wkrótce wszystko się zmieni. Zaraz jednak dodawał, że tutaj przecież mają swój kąt i tutaj jest ich miejsce. W końcu stanęło na tym, że Strumieński po jej zgonie miał jeszcze pozostać przy życiu, a sama Angelika coraz bardziej pogrążała się w rozmyślaniach na temat własnej śmierci. W końcu stało się coś, co sami wywołali jakby atmosferą, którą się otoczyli, a mianowicie nastąpiło przedwczesne rozwiązanie Angeliki, w wyniku którego dziecko zmarło, a sama Angelika w wyniku nieoczekiwanego wypadku postradała zmysły. Uroiwszy sobie, że jest znakomitą śpiewaczką, śpiewała teraz całymi dniami włoskie piosenki, a bezradny Strumieński jedynie obserwował rozwój "nieznanego". Tragicznym końcem tej historii była śmierć Angeliki, która pewnej nocy wyszła z domu i wskoczyła do studni. Przy jej zwłokach Strumieński znalazł potem list do siebie, w treści którego odczytał jedynie pytanie: czy dobrze? (...)przejęło go to do głębi. Pod tym wrażeniem napisał na tym samym liście przysięgę, że "dobrze", i bez namysłu z własnej inicjatywy złożył go znowu na piersiach zmarłej, gdy ją kładziono do trumny, niby odpowiedź, niby wieczny weksel . Tak oto w życie głównego bohatera Pałuby po raz pierwszy w sposób tak wyrazisty wkradł się "pierwiastek pałubiczny" "polegający na niespodziewanym wtargnięciu elementu, psychicznego lub materialnego, o charakterze dysonansowym, który burzy przewidywany bieg przeżyć czy zdarzeń" . ...mamy (...) do czynienia z nieustanną maskaradą, z hodowlą wmówień, pocieszających, ratujących od zagłady, z nieustannem a przebiegłem fałszowaniem rzeczywistości i własnej duszy ... ...a która to stanowi przedmiot zainteresowania mojej pracy.
|
| Agencja Interaktywna :: Materiały budowlane | |