|
Chełm, chełmskie strony Zbiór chełmski stron, Chełm chelm.e-wina.net |
Toasty, toast Toasty na każdą okazję www.winka.net/artyk… |
Promocja stron internetowych Blog służący promocji stron dobre.wolnachata.bo… |
Domeny Domeny, hosting domen hostranking.pl/ |
Stroje kąpielowe Stroje kąpielowe sezon 2007 www.stroje.fajnezak… |
Szczyrk Noclegi Szczyrk, nocleg w Szczyrku www.szczyrk.fajnewc… |
prace licencjackie prace licencjackie www.pisanieprac.pl |
najlepsze kredyty samochodowe wybierz i porównaj kredyty samochodowekredyty.… |
|
Gry online Darmowe Gry online. cvr.pl |
zadania z chemii są nudne chemia.host247.pl |
mieszkania Szczecin nieruchomości w Szczecinie www.faktoria.szczec… |
fabulous breasts piersi fabulous breasts piersi www.powiekszanie-pi… |
|
Wstęp
|
Artysto, jesteś kapłanem: Sztuka jest Wielkim Misterium i kiedy wysiłkiem swoim osiągasz arcydzieło - promień boskości spływa nań jak na ołtarz (...) Artysto, jesteś królem: Sztuka jest prawdziwym królestwem; kiedy ręka twoja kreśli linię doskonałą, nawet same cherubiny schodzą, by się w niej odnajdować jak w lustrze (...) Artysto, jesteś Magiem - Sztuka jest wielkim cudem i dowodzi naszej nieśmiertelności (...) A więc sztuka jako wartość najwyższa, a jej twórca jako geniusz, stojący wysoko ponad nieświadomym wygłaszanej prawdy tłumem, na który składają się tzw. ludzie normalni, czyli "po prostu egzystencje nieudane." Ale oczywiście nie zawsze mieliśmy do czynienia z apoteozą bezwzględną. Maria Podraza-Kwiatkowska zwraca uwagę na odwieczne współistnienie opozycyjnych pojęć, takich jak: apoteoza-ostracyzm, Król-banita, Bóg - odkupiciel, itd. Sprawy mają się tak samo w przypadku nierozwiązalnego współistnienia artysty i jego odbiorcy - grona czytelników, który w artyście widzi najczęściej dostarczyciela łatwej rozrywki. A zatem artysta traktuje swojego odbiorcę w kategoriach episjera, filistra, mydlarza. W Próchnie odnajdujemy jeszcze takie określenia jak ślimak, żaba, szczur, wąż, sęp, kret, bydło czy polip. Bo gdy na nie patrzał, miał wrażenie, że z tamtego kąta wlepiają się w niego oczy polipów, wypukłe, iryzujące, potworne ślepia mątw, i że oto wyciągają się ku niemu olbrzymie mięsiste ramiona, pełne obrzmiałych śluzowatych i chciwie otwartych ssawek... I chyba jednym z największych dramatów dla każdego artysty było właśnie skazanie na koegzystencję z "motłochem", do wymagań którego - aby przeżyć - musiał nieustannie się dostosowywać. Oczywiście miał zawsze prawo do zachowania niezależności i mógł tworzyć sztukę prawdziwą - przynajmniej w jego mniemaniu - i wkrótce umrzeć z głodu wśród innych wolnych jednostek. Publiczność pełniła bowiem rolę mecenasa, ale mecenasa, który jednak nie dawał "opłacanemu" przez siebie artyście wolnej ręki w podejmowaniu "artystycznych" decyzji. Ówczesny twórca miał do czynienia z mecenasem, który płacił tylko za to, co przypadło mu do gustu. Zwrócił na to Ignacy Matuszewski: Szerszy ogół odgrywa dzisiaj taką samą rolę, jak niegdyś spełniali wielcy mecenasowie i protektorowie poezji i sztuki. Owo arystokratyczne mecenasostwo jednak przy bardzo wielu złych miało jedną dobrą stronę, a mianowicie: łączyło się zwykle ze szczerym zamiłowaniem i prawdziwym znawstwem oraz z wielkim wyrobieniem estetycznym. Artysta młodpolski - jako bohater utworów prozy o artyście - często borykał się z problemem improduktywizmu, z brakiem realizacji swoich twórczych dyspozycji. Najczęściej twórca szukał dla siebie usprawiedliwień w teoriach filozoficznych, rzadko kiedy przyznając się do własnej niemocy. Wolał pozostawać w przekonaniu, że "mógłby, ale nie chce, bo nie warto" niż przyznać się - przede wszystkim przed samym sobą - i powiedzieć, że "nie mógłby, bo nie potrafi". Stanowisko tego rodzaju przedstawia na przykład Goliard - bohater Żywych kamieni - gdy wypowiada słowa: "rzecz nasza w duszy się kończy, w życie nikogo nie powiedzie sama." |
| kolczyki : rzeźba : markizy : dźwig | |