|
Wstęp
|
Postanowił na powrót powrócić do obcowania z rekwizytami dawnego życia z Angeliką, to znaczy, znowu chodził do muzeum zmarłej i pozostawał tam długie godziny, ćwicząc się w rysowaniu jej twarzy. Pragnął w ten sposób sprowadzić tematykę snów na właściwe tory. Chciał doprowadzić swoje próby malarskie do takiej perfekcji, aby rysować twarz Angeliki z pamięci, uwzględniając najdrobniejsze szczegóły. Ćwiczenia jednak nie szły tak, jakby sobie tego Strumieński życzył, a prace które w tym czasie powstawały, wręcz irytowały go, bardziej bowiem stanowiły karykaturę tego czym miały być w zamierzeniu. Były takie, "na jakie właśnie mógł się zdobyć dyletant." Po kilkunastu dniach prób udało mu się osiągnąć - nie w takim jednak stopniu jakby sobie tego życzył - pewne efekty, ale sny wciąż ulegały nieprawidłowościom, choć powoli stawały się mniej banalnymi, a czasami nawet ich osnowa stawała się "coraz bardziej poetyczną i - erotyczną." Dlaczego jednak? Na to pytanie Strumieński nie chciał sobie na razie odpowiedzieć. (...) było to odczepne, dane postulatowi samobójstwa. Postanowił zaryzykować i ewentualnie umrzeć; obok siebie miał nabity rewolwer, aby sobie w łeb palnąć, skoro tylko poczuje pierwsze symptomy szału. Na pozór gardził życiem; czy dlatego, że czuł się okaleczonym, a ból fizyczny ciągle go upokarzał, czy z innych powodów? Dalsze eksperymenta zawiesił na kołku, gdyż wbrew jego wysiłkom woli bole zanadto zajmowały jego umysł. Z dawnych planów, zawodów i przekleństw zrobiła się dzika mieszanina, myśl zaś o śmierci czuwała nad nim wraz z inną marą: myślą o możliwości wesołego życia, bez trosk, przy... Był teraz podobny do człowieka, który chciał się utopić, lecz dotknąwszy nogą dna, zmienił swój zamiar i wyrzucając ramiona w górę i w dół całą siłą, robi kręgi na wodzie, aby się wydobyć na jej powierzchnię. W ten sposób kończy się drugi rozdział życia Piotra Strumieńskiego, w którym próbował osiągnąć harmonię, na drodze, którą tak opisał Stanisław Brzozowski: Usiłujemy wmówić w siebie, że życie nasze odpowiada istotnie temu światu i w nim upływa, wmawiamy w siebie pewien obraz świata i narzucamy sobie pewien sposób życia, przedewszystkiem czucia. Harmonia czynów trudniejsza jest do ustalenia, niż harmonia czuć. Zadanie jakie my stawiamy sobie, brzmi: nie być tem a tem w świecie, lecz czuć się tak lub inaczej w nim. To jednocześnie także koniec trzeciego rozdziału mojej pracy. Jak dalej potoczyły się losy głównego bohatera, jakim człowiekiem stanie się później, czy zrezygnuje z "czucia się tym, kim chciał być", na rzecz "bycia tym kim chciał być"? - o tym będę pisał w kolejnej części niniejszej pracy.
|
| skuteczne diety pomagające w odchudzaniu | |