filtry kieszeniowe - Władysławowo - Jastrzębia Góra - rozwiazania zadan - kasyno -
 
 

Wróćmy jednak do bohatera Pałuby. Po niedługim czasie, materiał w muzeum Angeliki przestał Strumieńskiemu wystarczać, bowiem

więził wyobraźnię jego tesknoty i nie stał w stosunku do tego ideału kochania pogrobowego, który się w Strumieńskim wytworzył. Co najważniejsza, że wpatrywanie się w konterfekty jej postaci, przy niemożności przekształcenia ich w oryginał, męczyło jego umysł. Bezwładność i obojętność materii wypełniającej te przedmioty "sztuki" budziły w nim ironiczne niezadowolenie ze sztuki w ogóle, tej sztuki, która nie pomagała mu przejść poza pewnę granicę. Tak więc ani zazdrosna zaradczość Angeliki, ani jego własna egoistyczna w rzeczach malarstwa wynalazczość nie mogły zakryć przeraźliwej luki, którą rzeczywistość odkrywała w coraz to nowej formie."

Strumieński postanowił zbliżyć się do świata duchów, mimo że do tej pory w duchy nie wierzył... Oczywiście teraz, kiedy rejon zaświatów znalazł się w centrum jego zainteresowań, automatycznie we wszystkim rozpoznawał oznaki towarzystwa "nie-ludzi".

I tak, kiedy chodził po lesie, słyszał za sobą jakby szmer jakichś kroków po gałęziach, a w nocy księżycowej na polu, patrząc na swój cień, spostrzegł przez mgnienie oka obok tego cienia inny czy inne, których znaczenia (niby) nie rozumiał. Kiedy indziej, przyszedłszy na jakieś miejsce, miał uczucie, jakby tu ktoś był dopiero co przed nim. Niektóre rzeczy, które położył tu lub ówdzie, znajdował po pewnym czasie na innym miejscu lub w nieco innym położeniu (...)

Pamiętamy, jak nie tak dawno Strumieński, w pierwszej fazie swojej rozpaczy po stracie Angeliki, wręcz modlił się, aby dała mu jakikolwiek znak z zaświatów, dowód swojej obecności, błagał i wołał, aby choć na chwile objawiła mu się w widocznej postaci; dała dowód, że wciąż jest przy nim. Teraz jednak, kiedy znajdował się w owym zafałszowanym - na własną chwilową potrzebę - stanie "wmówienia", że oto wszystko daje mu wyraźne objawy, że otoczony jest światem duchów, i wszystko co tylko mógł traktował w takich właśnie kategoriach, zaczął odczuwać coś na kształt trwogi, ale trwogi nieokreślonej, gdyż nie chciał się przyznać się przed samym sobą, że bałby się teraz zobaczyć ducha Angeliki. W końcu jednak, kiedy już nie mógł dalej zaprzeczać rzeczywistej przyczynie swojej obawy przed spotkaniem z "ukochaną", "ogarnęło go wzruszenie i pewnego rodzaju litość."
Aby wszystkim domysłom zaprzeczyć, by dalej podtrzymywać w sobie obraz idealnej miłości, który tak bardzo chciał urzeczywistnić w swoim życiu, wręcz "na siłę", wzmocnił na powrót chęć ujrzenia Angeliki. Wzbudzał w sobie uroczysty nastrój i aby nie dać się zaskoczyć chwili, cały czas pozostawał w stanie gotowym do przyjęcia "takiego zjawiska, odwiedzał wszystkie groźne i tajemnicze miejsca, przeniósł do dworu większą część obrazów Angeliki." Natychmiast postanowił zamówić książki traktujące o wywoływaniu duchów, chciał poszukać sposobu na nawiązanie komunikacji z ukochaną, ale kiedy książki w końcu nadeszły, stało się to, co można było przewidzieć: "nie mógł się nimi zająć gruntownie, nudziły go, bo chociaż jego umysł po śmierci żony, obracając się wciąż w jednym kole myśli, maltretował się bardzo, to przecież, z drugiej strony, nie mniej niecierpliwiło go i drażniło wszystko, co nie dało się wpleść do sprawy Angeliki" A zatem jego zainteresowanie znowu okazało się "pięciominutowym", by nie powiedzieć, że przypadkowym, zrodzonym pod wpływem chwili, które zrazu postanowił porzucić, tłumacząc swoją "sfałszowaną" postawę w ten sposób, że wszystkie opisane w podręcznikach eksperymenty wymagały udziału osób trzecich, nie działały wprost, ale chytrze i ogródkami. A jakże mógł zdradzić się ze swoją postawą, przed osobami z zewnątrz? Wolał pozostać incognito przed światem, który zapewne - w mniemaniu Strumieńskiego - wyśmiał by go i nie zrozumiał. W tym wypadku jego postawa przypomina do złudzenia tę, w której kryje się w zaroślach, kiedy jego rozpaczliwe nawoływania w studnię, przerywa niespodziewane nadejście dziewczyny, chcącej nabrać wody do podlania kwiatów. Pragnie swoją komedię odgrywać sam i dla samego siebie.

 
Agencja Interaktywna :: Materiały budowlane