Wyniki NBA
Wyniki hokeja, tenisa na żywo.
www.obstawiaj.info
kredyty gotówkowe
icfo kredyty i inwestycje
icfo.pl/kredyty-got…
Trzęsacz
Trzesacz wczasy
www.trzesacz.nadbal…
księgarnia internetowa
Księgarnia internetowa
solarisnet.pl
maszyny drogowe
maszyny drogowe
www.maszyny.waw.pl/…
Odżywki
Odżywki i suplementy Muscle-Zone
www.muscle-zone.pl
doładowania simplus
doładowania simplus
www.doladowania24.n…
kwatery
kwatery
www.turystyka.org.p…
ubrania
ubrania
ubrania.gluptak.inf…
rpg
rpg
rpg.wynalazki.net.p…
Bielizna
Bielizna
www.esensa.pl
Hokej Live
Wyniki Live - Betsson
www.gooool.pl
budowa basenów
budowa basenów
www.calorex.com.pl/…
dzwonki true tone
loga, dzwonki true tone, gry java
www.edzwonki.info
 
 

Jeszcze jedną koncepcją było pojmowanie sztuki jako czynności z pogranicza grzechu i potępienia. Pojmowano sztukę jak dzieło szatana, jako coś stworzone przynajmniej przy jego udziale. Sztuka stawała się przekleństwem, grzechem, odstępstwem, czymś niedostojnym. Artysta zaś zaczyna żerować na ludzkim nieszczęściu, a najbardziej tragiczne przeżycia stanowią dla niego najbardziej pożądany materiał twórczy.

A może grzech oto niesie mi złotą lirę? (...) Kto mnie, kto ciebie zapyta, skąd my swój ogień czerpiemy?

W ten sposób najważniejszym z owych brudnych źródeł sztuki stała się penetracja własnej podświadomości. Zainteresowania artystów zostały kierowane na halucynację, hipnozę, sen i rozdwojenie jaźni. Bezpośrednią przyczyną takiego stanu rzeczy stały się teorie Freuda, które mówiły, że spiritus movens sztuki stanowią te same konflikty psychiczne, które u innych osobników powodują neurozę.

Każda sztuka jest halucynacją, wynikającą z upojeń najsubtelniejszymi rytmami eteru i krwi. Symboliczne cienie, wskazujące rankiem na zachód, a wieczorem na przyszłe świtanie, poruszają się każdej danej chwili we wszystkich sztukach pięknych w jednym kierunku, podług posuwania się dnia mistycznego i długiego słonecznego roku stuleci i dusz. Ból każdego marzenia twórczego jest wspomnieniem o głębiach, na które dusza odważyła się zbyt daleko.

Według Freuda sztuka jest analogiczna do dziennych marzeń co stanowi środek do zaspokojenia życzeń, które zostały zepchnięte i przyduszone w rejonach podświadomości. W ten sposób, artyści

jako kapłani, jako wyjątkowi ludzie "obdarzeni zdolnością tworzenia możliwie jasnych i pełnych syntez, przenosili się do pokoju z sofą lekarza-psychoanalityka, występując bądź to w roli pacjenta, bądź to w roli lekarza.

Tak oto nastąpiło rozdzielenie wartości etycznych od estetycznych. Artyści końca XIX wieku podkreślali, że sprawa moralności artysty nie jest ważna, że kieruje on własnym porządkiem etycznym i że "artysty nigdy nie powinno się mierzyć miarą jego dzieła."

Każda forma ekspresji jest prawem sama dla siebie. Żadna z form ekspresji nie musi podporządkowywać się prawu z zewnątrz; nie ma też ogólnych i nadrzędnych praw, z którymi musiałyby się godzić szczególne uprawnienia różnorodnych form ekspresji.

Pomiędzy grzechem a obłąkaniem został postawiony znak równości. Schelling twierdził, że geniusz jest postacią nerwicy, i że ustrój ludzi genialnych tak naprawdę niczym nie różni się od ustroju idiotów.
Teodor Jeske-Choiński pisał, że "zwyrodniali - to nie tylko przestępcy, prostytutki, anarchiści i zdecydowani wariaci. To także czasem pisarze i artyści."
W tym miejscu za przykład mógłby posłużyć właściwie każdy z bohaterów Przybyszewskiego, bowiem wyrażali oni swój indywidualizm i poczucie stania "poza dobrem i złem" na gruncie łamania wszelkich zastanych norm społecznych. Każdy z nich mógłby powtórzyć za Nietzschem, że

to wszystko, tak samo jak bezwzględna wola chrześcijaństwa, uznawanie tylko moralnych wartości, zdawało mi się zawsze najniebezpieczniejszą i najbardziej niepokojącą formą z wszelkich możliwych form "zaniku woli", co najmniej znakiem najgłębszego chorzenia, znużenia, zniechęcenia (...) życie musi ustawicznie i nieuknienie nie mieć słuszności, bo życie jest czymś esencjonalnie niemoralnym (...) Sama moralność - jak to, nie byłabyż moralność "wolą zaprzestania życia", tajnym instynktem zniszczenia, zasadą upadku, zmniejszenia, oczernienia, początkiem końca? A przeto niebezpieczeństwem nad niebezpieczeństwy?...

Jak zatem przedstawiała się sylwetka artysty przełomu XIX i XX wieku. Na to pytanie nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć, każda bowiem lektura dotykająca tego problemu otwiera przed nami coraz to nowe warianty odpowiedzi. Zamykając ten rozdział w klamrę posłużę się jeszcze raz określeniem Marii Podrazy-Kwiatkowskiej (a które to określenie było punktem wyjścia i podstawą dla moich rozważań w niniejszym rozdziale): artysta młodopolski występuje w poczwórnej roli - Boga, ofiary, clowna i psychopaty.



 
Sprzedajemy kart różańcowe - okrelślane jako różaniec XX wieku