Jantar - haft - Łeba - domeny - końcówki stomatologiczne -
 
 

Podejmuje on w gruncie rzeczy zagadnienie Berenta i Przybyszewskiego, ale podejmuje je i stawia samoistnie. Daje on zaciekłą krytykę mitu o kryzysach, przezwyciężeniach i wyzwoleniach duchowych. Jego Pałuba zawiera in nuce w metodzie swej krytykę wszelkich wmówień kulturalnych, tj. krytykę kultury, w którem pomiędzy życiem umysłowem, duchowem człowieka, a jego życiem tzw. realnem, tj. czynnościami, jakie on spędza w społeczeństwie, istnieje przedział

W ten sposób pisał o autorze Pałuby w rozdziale IX swojej książki Współczesna powieść polska wybitny ówczesny krytyk Stanisław Brzozowski. "Samotny" okres w życiu Strumieńskiego pomiędzy śmiercią Angeliki a małżeństwem z Olą, to czas, który dostarcza wielu przykładów na dowód, że powieść Irzykowskiego była taką w istocie. Choć to niespełna dwadzieścia stron w książce, to jednak zagęszczenie cennych - przynajmniej z mojego punktu widzenia - przykładów jest tak duże, że postanowiłem ten okres wyodrębnić w oddzielnym rozdziale mojej pracy. Zanim jednak przejdę do Pałuby chciałbym jeszcze zacytować fragment innego dzieła Stanisława Brzozowskiego, tym razem odnoszącego się do postawy, którą prezentowali najczęściej artyści młodopolscy, a którą krytykuje również Irzykowski w swojej powieści:

Człowiek musi sam stworzyć sobie swój posłuszny świat. Praca ukazuje się jako jedyny fundament myśli. Myśl żyje w świecie, o ile utrzymywana jest na jego powierzchni przez wysiłek życia. Sama przez się nie ma żadnej władzy. Tu występuje nieubłagana surowość nowoczesnego stanowiska.

Jak się okaże myśl Strumieńskiego żyła w świecie, ale nie podtrzymywana nawet najmniejszym wysiłkiem życia...
Po tragicznej śmierci Angeliki w życiu Strumieńskiego nastaje okres, który sam Irzykowski okreslił mianem czasu, "w którym dobry geniusz jego życia dał mu zakosztować tzw. słodyczy cierpienia." Piotr po prostu pogrążył się w smutku po stracie ukochanej, i wręcz zaczął sobie stwarzać okoliczności, aby nie tłumić rozpaczy, a przeciwnie, starał się wszystkimi możliwymi środkami ją pobudzać. Można by rzec, że - jak to okaże się w dalszej części mojej pracy - odgrywał dalej romantyczną komedię, z tą tylko różnicą, że teraz był jedynym jej bohaterem. Na początku spędzał długie godziny w muzeum Angeliki, pogrążając się w bezmyślnym odrętwieniu, siedząc naprzeciwko jej obrazów. Drugim miejscem jego mrocznych poszukwiań stała się w początkowej fazie studnia, w której Angelika straciła życie. Piotr wyobrażał sobie przebieg wypadku, to, w jaki sposób Angelika wpadła do studni, czy utonęła, czy może straciła życie wcześniej, uderzając może głową o krawędź?

O te krawędzie mogła zawadzić (głową?) Angelika, spadając do studni, lecz żadnych wyraźnych śladów tego nie znaleziono. W tej chwili kilka grudek ziemi osunęło się spod niego i spadło w głąb. Po lekkim plusku nastąpiła cisza. Wziął wtedy sam większy kamień i upuścił go do wody, a potem miarkował po plusku, jak to mogło być daleko, choć znał studnię jeszcze z czasów chłopięcych.

 

 
kredyt samochodowy